1D

1D
One Direction

niedziela, 21 października 2012

Informacja

Właśnie zaczęłam pisać nowego bloga, który co prawda nie jest na podstawie, żadnego gwiazdora, ani zespołu, ale mam nadzieję, że się spodoba. Stwierdziłam po prostu, że dla niektórych są te opowieści nudne, więc teraz to Wy ustalcie, czy mam dalej kontynuować tego bloga, czy bardziej wchodzić w rozwój wydarzeń na tamtym blogu?

 

http://od-tej-chwili-kocham-zycie.blogspot.com/

piątek, 5 października 2012

Rozdział IX

W domu zespołu był niespotykany spokój. Wszystko jasne... Liam'a, Zayn'a i Niall'a nie było. Tak naprawdę to oni robili najwięcej w nim zamieszania... Po kartce, która była w kuchni na szafce dało się wywnioskować, że byli u najlepszych koleżanek Jenn. W tym czasie, kiedy Harry spotykał się z Jennifer dużo w tym domu się wydarzyło. Zayn zaczął chodzić z Ashley, która jest nieśmiała, ale od samego początku było widać, że była w nim na zabój zakochana. Jak widać jej marzenie się spełniło. Dziś wszyscy razem się spotkali i Liam razem z Tori wpadli na wspaniały pomysł. Postanowili zorganizować ognisko. Miało się ono odbyć na dużym podwórku chłopaków. Wszyscy stwierdzili, że ta myśl jest super i od razu wzięli się do pracy. Zayn z Ashley poszli kupić jedzenie i picie, Harry i Jennifer przyrządzali potrawy, Niall, Liam, Tori i Kathy natomiast zajęli się znoszeniem kamieni i patyków, a Jessica i Louis ustawiali i podłączali sprzęt do karaoke.
Było przy tym bardzo dużo zabawy i śmiechu, bo nie dało się razem współpracować z chłopakami z One Direction. Któryś zawsze coś upuścił, wywalił się lub coś stłukł. Co prawda oni narobili bałaganu, ale później zganiali na dziewczyny, które musiały to i tak posprzątać. Gdy już wszystko było przygotowane, usiedli dookoła rozpalonego już ogniska. Chłopacy jak zwykle zaczęli podśpiewywać swoje własne piosenki. Co niektóre dziewczyny były tym zachwycone inne zaś wolały żeby już się zamknęli. Upiekli kiełbaski, ale ze szczęściem Louis'a musiało się coś stać. Niósł na talerzu kiełbaski dla wszystkich, gdyż były już upieczone. Potknął się o kamień leżący na środku podwórka i wszystko, łącznie z nim wylądowało w dość dużym basenie. Cała gromadka zamiast mu pomóc, zaczęła się śmiać. 
- Może byście pomogli? - zapytał Louis wypływając na powierzchnię wody.
Wszyscy grzecznie wstali i podbiegli do niego. Niestety pomoc wyszła zupełnie inaczej. Chłopacy wlecieli także do wody z lekką pomocą dziewczyn, które miały z tego niezły ubaw. Gdy chłopcy chlapali się w wodzie dziewczyny siedziały na brzegu i moczyły tylko nogi. Na koniec i tak były całe od kropek. 
- Kto śpiewa pierwszy? - zapytał , cały mokry podchodząc do sprzętu karaoke.
Niestety nikt mu nie odpowiedział.
- To może Jessica? - zaproponował.
Dziewczyna stała zamyślona pod ścianą. Nagle się ocknęła, gdy poczuła spojrzenie dziewięciu osób na jej ciele.
- Co? Nie... - odpowiedziała szybko.
- Wychodzi na to, że to będzie któryś z Was - powiedziała Tori wskazując na chłopaków.
- My nie umiemy śpiewać. Zapomnijcie w ogóle, że będziemy - dopowiedziała Kathy.
- No dobrze - odpowiedzieli smutno.
Dziewczyny nabijały się z ich wykonów. Nie umieli żadnych tekstów piosenek prócz swoich, ale i tak zabawa według wszystkich była świetna choć nikt nie zjadł nawet jednej kiełbaski, jednak najbardziej zależało na tym Niall'owi, który tylko na to czekał cały wieczór. Ale i tak wszyscy zgodnie stwierdzili, że będzie trzeba to powtórzyć.


Słyszeliście nową piosenkę One Direction? Podoba Wam się?
Oceńcie w zakresie 1-6.

wtorek, 18 września 2012

Rozdział VIII

Gdy byli już w lesie, ciszę przerwał Harry.
- A więc, nie pytałem się jeszcze... - zaczął brunet.
- Czego? - zapytała blondynka.
Chłopak zatrzymał się na chwilę i stanął naprzeciwko niej odgarniając jej włosy za ucho, gdyż miała je na oczach.
- Zostaniesz moją dziewczyną? - zapytał nieśmiało Hazza.
Dziewczyna uśmiechnęła się do niego po czym odpowiedziała szeptem wprost do jego ucha, uwieszając się mu na szyję:
- Tak, zostanę.
Był bardzo zadowolony z jej decyzji. Wiedział jak trudno jest zapomnieć lub ogarnąć się po stracie ważnej osoby, dla której było się całym światem. Jennifer puściła Harry'ego i zapytała:
- Idziemy dalej?
- Tak, jasne - odpowiedział Hazza.
Para szła trzymając się za rękę i cały czas rozmawiając. Tematy im się nie kończyły. Mieli bardzo dużo opowiadać i różnych historii do opowiadania. Jak nie jeden to drugi mówił. Doszli do domu zespołu.
- Wejdziesz? - zapytał brunet.
- Tak, ale na chwilkę - odpowiedziała Jenn.
Weszli do środka, a następnie do pokoju Harry'ego. Długo nie mieli spokoju, gdyż do pomieszczenia wszedł Louis.
- Cze... Nie przeszkadzam? - zapytał Lou.
- Nie, wejdź - odpowiedziała Jennifer.
Po twarzy Harry'ego nie było widać zadowolenia z tego, że wszedł do pokoju Louis, gdy jak jest u niego Jennifer, bo on nie wchodzi jemu, gdy wie, że jest u niego Eleanor. "No, ale co zrobię, może coś ważnego" - pomyślał.
- A więc masz mi coś ważnego do powiedzenia? - zapytał dociekliwy Hazza.
- Tak, jutro przyjeżdża Eric, ten Twój kuzyn 5-letni. Dzwonił Twój wujek - oświadczył i dodał:
- To tyle, będę leciał.
Po wyjściu chłopaka z pokoju zaczęły się pytania:
- Fajny chłopczyk? - pytała Jenn.
- Tak, ale strasznie broi i jest nie za bardzo grzeczny, ale da się z nim wytrzymać - odpowiedział - Jak chcesz to możesz jutro przyjść z rana i pomagać mi z nim - zaproponował.
- Tak, uwielbiam dzieci, są takie słodkie i zabawne - odpowiedziała blondynka.
- To zapraszam, to może się gdzieś jutro z nim przejdziemy - powiedział.
- Dobrze, to do jutra. Ja będę leciała, bo nie mogę się spóźnić na kolację, a jest za niecałą godzinkę - oznajmiła dziewczyna podchodząc do drzwi.
- Nie należy mi się coś? - zapytał brunet.
- Oh, proszę - powiedziała całując go na pożegnanie, po czym wyszła z pokoju i wróciła do domu.
Długi czas myślała nad tym co się wydarzyło dzisiejszego dnia i była bardzo z tego ciągu wydarzeń zadowolona.

poniedziałek, 17 września 2012

Rozdział VII

Blondynka po paru minutach odsunęła głowę w bok i przestałą się uśmiechać.
- Co się stało? - zapytał zdezorientowany chłopak.
- Nie powinnam doprowadzić do wcześniejszej sytuacji, a tym bardziej nie powinnam się z Tobą przed chwilą całować - wyjaśniła dziewczyna.
- Dlaczego? - zapytał brunet.
- To nie takie proste... Ja kocham Chris'a - wyjawiła blondynka.
- To czemu w ogólne mnie całowałaś i pozwoliłaś, abym się w Tobie zakochał, zauroczył cokolwiek? - zapytał retorycznie Harry.
- Harry, to prawda? - zapytała Jenn.
- Najszczersza, ale to nie ważne - powiedział Hazza wychodząc z jej pokoju, a następnie także z domu.
Jennifer usiadła na parapecie, wzięła poduszkę w ręce i mocno się do niej przytuliła myśląc "Czemu wszystko musi być takie trudne, nie mogę się zakochać w jednym chłopaku?". Skrycie myślała tylko o którego walczyć. Jeden odszedł, a drugi wyznał co do niej czuje. "Którego wybrać?". Po jakiś dwóch godzinach pojawiła się pod domem jednego z nich. Zadzwoniła do drzwi. Otworzył jej Louis.
- Cze...eść - wyjąkała Jenn.
- Hej, wejdź - zaprosił Lou.
- Ja tak właściwie to do Harry'ego. Jest w domu? - zapytała dziewczyna.
- Tak, oczywiście, w swoim pokoju - powiedział prowadząc ją prosto do jego pokoju, zapukał do drzwi i wszedł mówiąc:
- Masz gościa.
- Cześć, Harry - powiedziała Jennifer.
- Cześć, usiądź - zaproponował - Co Cię tu sprowadza? - zapytał z ciekawością chłopak.
Lou wyszedł z pokoju zostawiając ich samych.
- Tak właściwie to przepraszam, za to co powiedziałam i za moje zachowanie - zaczęła - Przemyślałam parę spraw i doszłam do wniosku... - wydukała.
- Do jakiego? - zapytał siadając na łóżku na przeciwko niej.
- Do... - powiedziała nie dokańczając, gdyż w tym momencie pocałowała go w usta.
Chłopak odwzajemnił pocałunek.
- Mam nadzieję, że wszystko już rozumiesz - dokończyła.
- A więc wybrałaś mnie? - zapytał retorycznie Hazza.
- Tak, dokładnie - odpowiedziała - Wiem, że Cię skrzywdziłam, ale mam nadzieję, że da się to jakoś wynagrodzić - dodała Jennifer.
- Owszem... - zaczął, ale nie dokończył, gdyż dziewczyna wtrąciła:
- Jak? Zrobię wszystko, nie chcę stracić następnej ważnej osoby w moim życiu.
- Może jeszcze jeden mały buziak... - zaproponował.
- No jasne... - odpowiedziała uśmiechając się, a następnie całując go.
- Wystarczy? - zapytała.
- No nie wiem, tak nie do końca - powiedział i tym razem to on ją pocałował.
Dziewczyna odczepiła się od niego i powiedziała:
- Teraz to już wystarczy, na pewno.
- To może gdzieś się przejdziemy? - zaproponował Harry.
- Tak, czemu nie. A gdzie? - zapytała.
- Może do lasu... - zaproponował chłopak.
- OK, nie ma sprawy. To w drogę - powiedziała dziewczyna.
Chłopak wziął ją za rękę i razem wyszli z domu.

niedziela, 16 września 2012

Rozdział VI

- A więc, co lubisz robić najbardziej? - zapytał Harry odbijając od poprzedniego tematu i siadając naprzeciwko niej.
- Uwielbiam grać na saksofonie, skrzypcach, ćwiczyć grę na gitarze, pływać, a no i uczę się grać na flecie i fortepianie... - odpowiedziała.
- Dużo tego... - stwierdził chłopak.
- Tak wiem, no i jeszcze trochę śpiewam i chodzę na lekcję aerobiku i tańca - dopowiedziała Jennifer.
- Ty nigdy nie masz czasu - powiedział Hazza.
- To się tylko tak wydaje, ale ja to kocham i nigdy z tego nie zrezygnuje, dla nikogo, bez wyjątku - podkreśliła Jenn.
Chłopak uśmiechnął się do niej.
- No co? - zapytała również uśmiechając się.
- Po prostu, masz dużo zajęć, możesz robić co chcesz, a ja tak naprawdę od czasu "X-Factor" nie mam na nic czasu - odpowiedział patrząc się w okno.
- Ooo... współczuję - powiedziała dziewczyna wpatrując się w niego jak w obrazek.
- Spoko. Szczerze to przyzwyczaiłem się, że nie mam na nic czasu, na przyjaźń na nowe znajomości, a co tam dopiero mówić o związku - odpowiedział.
- Przecież inni członkowie zespołu mają dziewczyny i wygląda, że są to poważne związki, a czemu Ty miałbyś być inny? - zapytała blondynka.
- Może dziewczynę tak, ale, żeby jeszcze poznać tą jedyną... - odpowiedział brunet.
W pokoju zapadła cisza. Harry patrzył na Jennifer bez przerwy i nie umiał odciągnąć się od jej urody...
- Czemu tak na mnie patrzysz? - zapytała spoglądając w jego mocno zielone i głębokie oczy i momentalnie zanurzając się w nich.
- Jesteś tak piękna... - wyznał Harry przybliżając się do niej i kładąc jej rękę na policzku.
- Dzięki - odpowiedziała dziewczyna nie wiedząc co powiedzieć i rumieniąc się.
Ich twarze zbliżyły się do siebie na odległość kilku milimetrów. Brunet lekko musnął usta Jenn. Do drzwi pokoju ktoś zapukał. Odsunęli się od siebie jak oparzeni.
- Proszę - powiedziała Jennifer.
- To tylko ja - powiedziała matka dziewczyny - Chodźcie na obiad - powiedziała.
- Już idziemy, będziemy za dwie minutki - odpowiedziała blondynka.
Matka dziewczyny wyszła z pokoju.
- To chodźmy - zaproponowała dziewczyna.
- Tak... - odpowiedział i zszedł z parapetu, na którym jeszcze przed chwilką siedział najbliżej jak tylko mógł obok dziewczyny, która bardzo mu się podoba.
Zeszli do kuchni, w której czekali już rodzice Jennifer. Szybko zjedli obiad i wrócili do pokoju blondynki, na parapet.
- Uwielbiam tu siedzieć - wyznała próbując zapomnieć o tym co stało się wcześniej.
- Nie dziwię się... - odpowiedział chłopak patrząc na dziewczynę tak intensywnie, że ta aż się rumieniła.
- Błagam, nie patrz się tak na mnie - odpowiedziała unikając jego spojrzenia.
- Jenn, przecież widzę co robisz - powiedział loczek.
- Ja, nic nie robię - odpowiedziała.
Chłopak znów zaczął się śmiać.
- Czemu tak ciągle się uśmiechasz lub śmiejesz? - zapytała z ciekawości.
- Bo jesteś zabawna, gdy unikasz każdego mojego spojrzenia - odpowiedział - Dlaczego? - zapytał po chwili.
- Po prostu, mam słabość do zielonych oczu u chłopaka i zrobiłabym wszystko. Jak myślisz dlaczego wcześniej doszło do takiej niezręcznej sytuacji... Gdybyś miał inny kolor oczu i inną osobowość to byłoby zupełnie inaczej - wyjaśniła Jennifer.
- Aaa... Dobrze wiedzieć na przyszłość - powiedział uśmiechając się do niej.
- Ej... - mruknęła rzucając w niego fioletową poduszką, która znajdowała się na parapecie.
Brunet oddał jej. Z niewinnego rzutu wybuchła wielka bitwa na poduszki. Uspokoiła się ona, gdy Harry wziął Jenn za rękę, a następnie okręcił. Znów trafili w niezręczną sytuację, gdyż trafiło tak, że dziewczyna zatrzymała się tuż obok jego twarzy i nie umiała zniżyć wzroku, gdyż zanurzyła się w jego cudownie, głębokich oczach. Tym razem brunet czuł się pewniejszy i pocałował ją prosto w usta. Dziewczyna uśmiechnęła się do niego swym niebywale pięknym uśmiechem, chłopak odwzajemnił uśmiech. Stali przy sobie jeszcze dłuższy czas...

poniedziałek, 10 września 2012

Rozdział V

Rankiem około godziny 10.00 do domu Jennifer rozległo się głośne walenie i dzwonienie do drzwi. Dziewczyna była sama w domu więc musiała podnieść się z łóżka i otworzyć je. Przed nimi był zdenerwowany Christopher z jakimś kolorowym czasopismem w ręku.
- Hej, kochanie. Czemu tak wcześnie? - zapytała blondynka przytulając go, ale on się momentalnie odsunął - Co się stało? - spytała odsuwając się i wpuszczając go do środka.
- O co chodzi? Ty się mnie jeszcze pytasz o co chodzi? - zapytał podając jej czasopismo, które miał w ręce. 
Na okładce widniał wielki napis: "Czy to nowa dziewczyna Harry'ego Styles'a?" oraz ich zdjęcie jak tańczyli na imprezie u chłopaków.
- To jest nieprawda - broniła się - Nic nie było, obiecuję - dodała.
- Przeczytałem cały artykuł i nie ma tam tylko tego zdjęcia, ale chyba jeszcze z dziesięć innych - powiedział Chris przewracając jej na stronę ze zdjęciami.
- Ale obiecuję na wszystko nic między nami nie zaszło to był tylko jeden taniec... - w oczach dziewczyny pojawiły się łzy.
- Jenn, nie płacz, ale dla mnie wszystko jest już jasne. Sądzę, że powinniśmy zerwać - oświadczył Christopher kładąc jej rękę na jednym z policzków.
- Chris, proszę, ja Cię kocham. Nie rób mi tego - prosiła Jennifer.
- Przepraszam Cię - powiedział, po czym wyszedł z domu zostawiając jej gazetę.
Dziewczyna wróciła do swojego pokoju i uważnie przeczytała artykuł z jej udziałem. Rodzice wrócili do domu po jakieś godzinie i zastali córkę całą czerwoną od płaczu. Mama jak zwykle poszła porozmawiać z nią więc zrobiła jej ulubione kakao z delikatną pianką na wierzchu z odrobiną startej czekolady. Weszła do jej pokoju.
- Cześć, córeczko - powiedziała podając jej gorący napój i siadając obok niej na parapecie z wieloma poduszkami.
- Hej, dzięki - powiedziała blondynka, której kolejna łza leciała z oka.
- Co się stało? - zapytała matka dziewczyny.
- Chris mnie rzucił, gdy tylko zobaczył to - mówiąc to pokazała kolorowe czasopismo.
Kobieta przeczytała nagłówek, po czym przeszła na stronę, w którym było więcej opowieści na ten temat. Po przeczytaniu oddała gazetę swojej córce.
- Nie wygląda to dobrze - powiedziała po chwili.
- Ale to był tylko jeden taniec... - odpowiedziała szybko.
- Będzie jeszcze pełno chłopaków, którzy na pewno będą tak niesamowici - pocieszała.
- To nie jest takie proste - zaprotestowała, nagle jej telefon zaczął wibrować. 
- Kto to? - zapytała matka.
- Harry, ale nie chcę z nim rozmawiać - powiedziała i odrzuciła połączenie.
- Dobrze, dam Ci trochę czasu. Przemyśl to wszystko - zaproponowała.
Dziewczyna nie odpowiedziała i cały czas wpatrywała się w okno. Jej telefon dzwonił cały czas, ale za każdym razem nie miała siły go odebrać i z nim rozmawiać. Po godzinie do drzwi zadzwonił dzwonek. Jennifer nie wyszła ze swojego pokoju, ale jej matka wpuściła osobę, z którą najbardziej w tym momencie nie chciała o niczym rozmawiać. Wszedł do jej pokoju bez pukania i zobaczył na parapecie, całą mokrą od łez.
- Hej, co się stało? Czemu nie odbierasz ode mnie telefonów? - zapytał brunet.
- Nie chcę z Tobą rozmawiać - powiedziała zakrywając twarz poduszką.
- Domyślam się czemu, za ten artykuł, prawda? - zapytał.
- Tak, przez to wszystko straciłam chłopaka, którego kochałam najbardziej w świecie - odpowiedziała blondynka.
- Przykro mi, ale to nie moja wina, że upatrzyli sobie akurat mnie jako ofiarę - powiedział przytulając ją do siebie.
- Ofiarą mogę nazwać tylko siebie, straciłam najbardziej ważną osobę - powiedziała wtulając się w niego jeszcze bardziej.
- Ciii... Nie płacz - uspokajał Hazza.
Dziewczyna lekko ucichła. Wiedziała, że źle robi przytulając się do niego po tym wszystkim, ale brakowało jej tego.
- Może dasz się gdzieś wyciągnąć? - zapytał Harry.
- Po tym wszystkim nie wiem czy powinniśmy pokazywać się razem - powiedziała oddalając się od niego.
- Ej, chyba kogoś tam widzę z aparatem - powiedział Hazza wskazując na blondyna, który najwidoczniej pstrykał im fotki przez okno.
- I jeszcze to. Co jeszcze mnie spotka. Ciekawe co tym razem napiszą - powiedziała - A wracając do wyjścia to nie bardzo, ale możemy pobyć tutaj i lepiej się poznać - zaproponowała.

środa, 5 września 2012

Rozdział IV

Następnego dnia, w niedzielę Ashley obudziła się wyjątkowo późno, gdyż zwykle budziła się około 8.30 nie dłużej. Jednak ona sama nie wstała, pomógł jej w tym wibrujący telefon, który leżał pod poduszką, na której leżała. Dzwonił ktoś. Założyła okulary i przeczytała imię widniejące na wyświetlaczu. To była Kathy. Odebrała połączenie.
- Tak...
- Jeśli Cię obudziłam to bardzo przepraszam, ale chcę Ci powiedzieć, że jesteśmy zaproszone na imprezę, która odbędzie się w domu chłopaków z One Direction - powiedziała Kathy.
- Kto, my? - zapytała jeszcze nie za bardzo rozumiejąc o co chodzi.
- My, w piątkę, czyli Ty, ja, Jennifer, Jessica i Tori - powiedziała czerwonowłosa.
- Dobra, a o której to będzie godzinie? - zapytała Ashley.
- Ma być o 20.00. Jeszcze dużo czasu, jak chcesz to możemy się spotkać wcześniej, bo z dziewczynami jesteśmy już umówione - zaproponowała Kathy.
- OK, a gdzie się spotykamy? - zapytała .
- Myślę, że przy domu Jessici - odpowiedziała czerwonowłosa.
- No dobrze, a Christopher też jest zaproszony? - zapytała czarnowłosa.
- Niestety nie, bo myślę, że on tylko przeszkadza Harry'emu tak jak nad wodą, dobrze wiesz, że Jennifer odsunęła się od niego ze względu na Chris'a, prawda? - zapytała Kat.
- Nie mówiła mi tego, ale domyślam się, bo przecież kogo byś  wolała zwykłego chłopaka, czy gwiazdę? - zapytała Ashley.
- Chyba odpowiedź jest prosta, chociaż sama nie wiem, do zobaczenia - pożegnała się Kathy.
Ashley rozłączyła się i szybko wyszła z łóżka, gdyż była już 12.15. Ubrała na siebie zwykłą luźną bluzkę z dziurami, pod to turkusową bluzkę, dżinsowe spodnie i do tego dodała baletki w kolorze bluzki, którą pod spodem. Jennifer i Tori były razem już od godziny 15.00, gdyż były razem na zakupach, a o godzinie 17.30 miały się spotkać przed domem Jennifer już ubrane w swoje kreacje.

Sukienka Ashley:
 
Sukienka Jennifer:
 
Sukienka Tori:
 
Sukienka Jessici:
 
Sukienka Kathy:


(Która sukienka najbardziej Wam się podoba?)

Dziewczyny były bardzo zadowolone swoim wyglądem i co niektóre miały nadzieję, że innym też się spodobają ich sukienki. Wyglądały przepięknie i same tak uważały, tylko był jeden problem, gdzie znajduję się ich dom. Miały ulicę i numer domu lecz nie wiedziały gdzie ona się znajduję.  W końcu znalazły ich dom. Był piękny. Miał wszystko czego tylko by się  chciało: duży basen, dwupiętrowy dom, śliczne kwiaty wokół domu. Zadzwoniły do drzwi. Otwarł im Louis.
- Hej, dziewczyny, prześlicznie wyglądacie - przywitał się Lou.
- Cześć, dziękujemy - powiedziały wszystkie równocześnie.
Chłopak wpuścił je do środka i wprowadził do dużego salonu o zielonym kolorze. W pomieszczeniu była już reszta chłopaków, zaproszonych gości i paparazzi, którzy wprosili się na imprezę. Zespół podszedł do dziewczyn i Louisa.
- Witajcie, pięknie wyglądacie - komplementował Zayn.
- Dziękujemy - odpowiedziały równocześnie wszystkie dziewczyny.
- Bardzo się cieszę, że przyszłyście - powiedział Niall.
- Co tu robią paparazzi? - zapytała Ashley.
- Wepchnęli się do domu, ale nie przejmujcie się nimi - powiedział Liam.
Harry poszedł puścić muzykę, którą wcześniej przygotowali. Widać było, że każdemu się podobała, bo wszyscy się świetnie bawili. Hazza poprosił Jennifer do tańca przy pierwszym wolniejszym kawałku. 
- Jak się bawisz? - zapytał obejmując ją w tali. 
- Naprawdę bardzo dobrze - odpowiedziała wtulając się w bruneta.
Na twarzy chłopaka zawitał szeroki uśmiech. W tańcu niestety przeszkodzili im paparazzi. Podeszli do nich i zrobili zdjęcia, a następnie zaczęli wypytywać:
- Następna para, od kiedy jesteście razem? - zapytał jeden z nich.
- Co? My nie jesteśmy parą, to tylko przyjaciel - zbuntowała się Jennifer.
- Taaa... Kit wciskaj swoim koleżanką - powiedział chłopak, który stał najbliżej nich. 
- Ona nie kłamie - powiedział Harry stawiając się w jej obronie.
Po tych słowach ustąpili i odeszli od nich. Impreza skończyła się dopiero nad ranem. Dziewczyny tak jak większość gości odsypiały po imprezie.

poniedziałek, 27 sierpnia 2012

Rozdział III

Następnego dnia w sobotę dziewczyny były tak zmęczone po wczorajszej imprezie, że spały do południa lecz obudził je nagły dzwonek do drzwi. Jak zwykle w domu Tori nikogo nie było więc to ona musiała iść otworzyć drzwi. Brunetka, która była bardzo zaspana i ledwo rozumiała co się dzieje dookoła, podeszła do drzwi, po czym je otworzyła. Zobaczyła sześciu chłopaków jednym z nich był Chris.
- Hej, co Wy tu robicie tak wcześnie? - zapytała nie patrząc wcześniej na zegarek.
- Wcześnie? Przecież jest już 11:45 - powiedział Harry patrząc na zegarek, który miał założony na ręce.
- Wejdźcie, ja za chwilę zawołam dziewczyny - powiedziała Tori prowadząc ich do salonu.
Wszystkie weszły do pomieszczenia w piżamach, zaspane i rozczochrane. Na twarzach chłopaków od razu zawitał uśmiech.
- Cześć, kotku - powiedział Chris po czym pocałował Jennifer.
- Hej, wyspany? - zapytała blondynka.
- Ja tak, ale widzę, że Ty jeszcze nie, przepraszamy, że Was obudziliśmy - powiedział Christopher.
- Nic się nie stało - wtrąciła Ashley.
- Napijecie się czegoś? - zapytała Tori.
- Ja może kawy - powiedział Louis, a reszta zespołu zgodnie pokiwała głowami.
- A Wy dziewczyny? - zapytała szatynka.
- Ja herbatę - powiedziała Kathy.
Tori poszła do kuchni, a dziewczyny w tym czasie włączyły ich ulubiony serial pt.: "Słodkie Kłamstewka", który właśnie leciał w telewizji. Chłopacy siedzieli na kanapie, a dziewczyny przyniosły sobie poduszki i usiadły na podłodze, bliżej telewizora. Po kilku minutach przyszła Tori z kawą i herbatą.
- O lecą "Słodkie Kłamstewka" - powiedziała, kładąc tacę na stolik, a następnie siadając obok Jennifer, na zielonej poduszeczce.
Po jakiś trzydziestu minutach serial się skończył z czego najwidoczniej chłopaki byli zadowoleni, bo mogli w końcu na spokojnie z dziewczynami porozmawiać, bo gdy leciał film to cały czas ich upominały i uciszały. Wreszcie usiadły obok nich na fotelach i kanapie.
- Umiecie grać na jakimś instrumencie? - zapytał Niall.
- Ja tak na perkusji, gitarze i saksofonie - odpowiedziała Tori.
- Ja uczę się na gitarze, a tak mniej więcej umiem na saksofonie i skrzypcach - powiedziała Jennifer.
- Wow, macie talent - wtrącił Harry.
- Dzięki - odpowiedziały równocześnie.
- Mamy dla Was propozycję - powiedział Zayn - Co powiedziałybyście na wypad nad jezioro do wieczora, dzisiaj - zaproponował.
- Ja jestem na tak - powiedziała Jessica, reszta pokiwała głowami zgadzając się.
Chłopaki ucieszyli się.
- To może zróbmy tak, my teraz pójdziemy się przebrać i w ogóle, a dziewczyny się przygotują - zaproponował Liam.
- To jest bardzo dobry pomysł - odpowiedziała Ashley.
- O której się spotykamy i gdzie? - zapytała Jennifer.
- Może przyjdziemy po Was tutaj - odpowiedział Niall.
- No dobrze - powiedziała Tori wstając z miejsca i wyprowadzając gromadkę chłopaków.
Po niecałych dwóch godzinach wszyscy byli gotowi do wyjazdu. Ekipa pojechała dwoma samochodami, gdyż w jednym by się nie zmieścili. Na miejsce dotarli w godzinę. Gdy tylko zajęli miejsca i się rozłożyli to wszyscy chłopacy bez wyjątku wbiegli do wody, za to dziewczyny wolały się poopalać i pogadać. Jak zwykle chłopcy z zespołu zaczęli się wygłupiać tak, że nastolatki pękały ze śmiechu, ale nagle do Jennifer podszedł Harry, wziął ją na ręce i poszedł na pomost, który był parę metrów od ich koca i wrzucił ją do wody. Wszyscy zaczęli się śmiać bez wyjątku. 
- Czyś Ty oszalał?! - krzyknęła Jennifer wynurzając się z wody.
- Trochę wody nie zaszkodzi - odpowiedział śmiejąc się z niej.
- Jeszcze tego pożałujesz - groziła blondynka.
Brunet wskoczył do wody i podpłynął do niej.
- Chciałem tylko żebyście się trochę pobawiły z nami, bo co to za zabawa: leżenie na kocu? - zapytał Harry.
- To się nazywa opalanie - odpowiedziała dziewczyna.
- Może weźmiesz swoje przyjaciółki do wody? - zapytał chłopak podpływając jeszcze bliżej niej.
- Ja nie będę ich zmuszać, aby weszły do wody - odpowiedziała Jennifer odsuwając się od chłopaka na odległość metra.
- Chyba się mnie nie boisz? - zapytał Hazza.
- Nie, ale Chris patrzy - powiedziała Jennifer płynąc do brzegu.
Gdy tylko wróciła to namówiła dziewczyny, aby weszły do wody. Gdy tylko w niej były to zaczęły się chlapania. Cały dzień spędzili nad wodą w swoim towarzystwie. Wszyscy stwierdzili, że trzeba będzie to powtórzyć, choć Christopher nie był tego zdania, gdyż bał się, że Harry będzie próbował odebrać mu dziewczynę, bo dobrze wiedział, że jednak coś się kroi. Najpierw spacer i wrócenia bardzo późno, a następnie akcja z wodą, czemu akurat wybrał ją? Chyba jest tylko jedno wytłumaczenie. Coś do niej czuł.


Ps. Przepraszam, że tak długo nie pisałam, ale byłam w górach z rodzicami i nie pozwolili mi wziąć ze sobą laptopa. :) Przepraszam również za to, że rozdział taki krótki, ale nie miałam za bardzo czasu, aby go napisać. Mam nadzieję, że następny będzie dłuższy. Życzę miłego czytania. :***

piątek, 17 sierpnia 2012

Rozdział II

Dość duży dom Tori był ustrojony przepięknie nie tylko wewnątrz, ale i z zewnątrz. Zostały tylko dwie godziny do balu urodzinowego. Jennifer, Jessica, Kathy i Ashley już wcześniej przyniosły swoje kreacje na wieczór, które kupiły dzisiaj od razu po zajęciach szkolnych.
- Dziewczyny, mam dla Was taką propozycję - zaczęła Tori - Mogłybyście dziś u mnie zostać na noc? - zapytała.
- No oczywiście - odpowiedziała szybko Jennifer, a reszta dziewczyn przytakiwała tylko głowami.
Brunetka bardzo się ucieszyła.
- Trzeba zacząć się szykować. Przecież zostało zaledwie dwie godziny - powiedziała Ashley patrząc na zegarek.
Dziewczyny szybko poszły do pokoju Tori, aby zacząć się szykować.

Kreacja Jennifer:
 

Kreacja Jessici:
 WALLIS sukienka bustier

Kreacja Ashley:



Kreacja Tori:
suknie_bal_01.jpg

Kreacja Kathy:

Nastolatki były gotowe dopiero piętnaście minut przed zaczęciem przyjęcia. Goście zaczęli się schodzić i dzwonić do drzwi, wtedy wszystkie dziewczyny schodziły i witały się zaproszonych gości. Od każdej przechodzącej osoby dostawała mały upominek. Nastolatki stały przy drzwiach przez około godzinę przyjmując z radością, każdą osobę zaproszoną na przyjęcie. Niestety nie zauważyły w tym tłumie ani jednego członka z zespołu One Direction. Były bardzo smutne z tego powodu, ale nie chciały tego po sobie poznać, gdyż nie chciały zepsuć zabawy innym i samej Tori, która także chciała, aby któryś chłopak przyszedł. 
- Chodźmy już do salonu, chyba wszyscy już przyszli, no prawie - powiedziała Tori.
Dziewczyny skierowały się do salonu za Tori. Brunetka weszła na podwyższenie, aby ogłosić przemowę powitalną.
- Witam. Jesteśmy tutaj wszyscy dlatego, że są dzisiaj moje urodziny.Mam nadzieję, że będziecie się dobrze bawić i wrócicie do domu zadowoleni - powiedziała Tori.
W tym momencie rozległy się głośnie oklaski. Brunetka zeszła do dziewczyn i puściła muzykę, którą chyba wszyscy lubili. 
- Zatańczymy? - zapytał dość wysoki brunet podchodząc do Jennifer.
- Chris... Oczywiście - odpowiedziała blondynka podając dłoń chłopakowi.
Para tańczyła, rozmawiając ze sobą. Dziewczyny nie umiały się napatrzeć, gdyż byli już ze sobą od pół roku i nadal dogadywali się świetnie. Nagle do drzwi zadzwonił dość głośny dzwonek. Cztery nastolatki podeszły do drzwi i zdziwiły się niesamowicie, gdy tylko zobaczyły pięciu, sławnych i przystojnych chłopaków.
- Cześć, Ty jesteś Tori? - zapytał blondyn.
- Tak, zapraszam - powiedziała ledwo wyduszając z siebie słowo brunetka.
- Wydaje mi się, że była jeszcze jedna dziewczyna, o ile się nie mylę, blondynka? - zapytał Harry.
- Tak, ale właśnie tańczy - odpowiedziała Ashley.
- Chodźcie - powiedziały równo Jessica z Kathy.
Tori zaprowadziła wszystkich do salonu, w którym było już bardzo dużo gości. Piosenka się skończyła. Jennifer podeszła razem z Chris'em do dziewczyn, które ledwo było widać, bo przysłaniało je pięciu chłopaków stojącej do niej tyłem. Jeszcze wtedy nie wiedziała kto to jest, ale gdy tylko do nich podeszła i rozsunęła ich, aby przejść od razu zauważyła pięć uśmiechów zruconych ku niej. Od razu ich poznała. Przecież to chłopaki z One Direction - pomyślała stawiając w szeregu obok swoich przyjaciółek.
- Cześć - przywitała się, nadal trzymając swojego chłopaka za rękę.
- Hej, może nam się przedstawicie? - zaproponował Louis.
- Ja jestem Tori, to jest Ashley - tu wskazała na czarnowłosą - To jest Jessica i Kathy - wskazała na dziewczyny stojące tuż obok niej - A to Jennifer i jej chłopak Chris - przedstawiła brunetka.
- Miło mi Was poznać - powiedział Zayn.
- Zatańczysz ze mną? - zapytał Zayn Ashley, która lekko zasłaniała się włosami.
- Yyy... Tak - odpowiedziała i podała mu dłoń.
Para tańczyła i rozmawiała ze sobą, aby się lepiej poznać.
- Ile masz lat? - zapytał Zayn.
- Siedemnaście, ale dużo ludzi mi mówi, że wyglądam na trochę mniej - odpowiedziała Ashley.
- No i muszę się z nimi zgodzić. Ślicznie wyglądasz - stwierdził czarnowłosy.
- Dziękuję - odpowiedziała.


***


- Zatańczymy? - zapytał Louis podając jej rękę.
- Tak - odpowiedziała Kathy lekko zdziwiona.
Wyszli na parkiet i zaczęli tańczyć.
- Jedno mnie ciekawi... - zaczął chłopak.
- Co? - zapytała.
- To jest Twój naturalny kolor włosów, czy je przefarbowałaś? - spytał Lou.
- Przefarbowałam jakiś rok temu, a czemu pytasz? - zapytała dziewczyna.
- Tak jak już mówiłem z ciekawości - odpowiedział brunet obracając Kathy.


***


- Jessica, zatańczysz ze mną? - zapytał Niall.
- Oczywiście - odpowiedziała bardzo pewnie Jessica.
Gdy tylko zaczęli tańczyć dziewczyna zapytała:
-  Mogę Ci zadać pytanie, które dręczy mnie od dłuższego czasu?
- Wal śmiało - odpowiedział blondyn.
- A więc, czemu przyszliście do zwykłego liceum? - zapytała bez żadnego zastanowienia szatynka.
- Menadżer nam kazał, gdyż mieliśmy bliżej poznać swoich fanów - powiedział chłopak uśmiechając się do Jessici.


***


Nie minęło dużo czasu jak Liam zaprosił Tori do tańca, ale para tańcząc zamieniła ze sobą może niecałe pięć słów.
- To Ty dawałaś mi dzisiaj kopertę? - zapytał brunet.
- Tak, ale nie wiedziałam o co chodzi Ci z tym uśmiechem, co to oznaczało? - zapytała.
- Cieszyłem się, że byliśmy tylko niecałą godzinę w szkole, a już dostaliśmy jakieś zaproszenie - wyjaśnił chłopak.
Dziewczyna nic nie odpowiedziała.


***


- Może przeszłabyś się ze mną na krótki spacer? - zapytał Harry Jennifer.
- Chyba nie powinnam - odpowiedziała blondynka patrząc na swojego chłopaka.
- To tylko spacer nic więcej - nalegał brunet.
- No dobrze, tylko wezmę sobie bolerko - powiedziała dziewczyna puszczając rękę Chris'a i biegnąc do pokoju Tori po narzutkę. Po dwóch minutach była z powrotem.
- Gotowa - powiedziała, gdy stała przy drzwiach.
Hazza podszedł do niej i otworzył jej drzwi, a następnie wyszli.
- Od kiedy jesteście razem? - zapytał ciekawy chłopak.
- Od prawie pół roku - odpowiedziała - Słyszałam, że Ty też masz dziewczynę - przypomniała sobie Jen.
- Można tak powiedzieć... - odpowiedział chłopak.
- Co to ma znaczyć? - zapytała.
- Przed kamerami każą nam udawać wielką parę - wytłumaczył brunet.
- Dlaczego? - spytała znów.
- Nie wiem, ten pomysł był menadżera, ale ja nawet jej tak na prawdę nie znam, a tym bardziej nie kocham - wyjaśnił Harry.
- Ouu... - powiedziała dziewczyna nie wiedząc co odpowiedzieć.
Rozmowa w tym momencie urwała się dopóki nie doszli z powrotem do domu Tori.
- Dzięki za spacer było naprawdę fajnie - podziękowała blondynka i pobiegła do Chris'a.
Przyjęcie powoli dobiegało końca. Tori weszła na podest i ogłosiła przemowę pożegnalną.
- Dziękuję Wam wszystkim za przybycie. Mam nadzieję, że bal był udany. Do zobaczenia w poniedziałek - pożegnała się brunetka.
Gdy wszyscy goście wyszli zapadła cisza.
- Jennifer, szukałyśmy Ciebie przez praktycznie cały bal, gdzie Ty się podziewałaś? - zapytała Jessica.
- Byłam na spacerze... - odpowiedziała.
- Z kim? - zapytała Ashley.
- Z Chris'em - oszukała blondynka.
- Kłamiesz. Chris cały czas opierał się o ścianę, ale wiem kogo jeszcze nie widziałam. Harry'ego Styles'a - powiedziała Kathy.
- No dobrze byłam z Harrym, no i co? - zapytała.
- Tak tylko się pytamy. I jak było? - zapytała niecierpliwa Tori.
- Fajnie, ale mam chłopaka. Teraz bierzmy się do sprzątania - powiedziała zmieniając szybko temat.
Dziewczyny posprzątały bałagan jaki pozostał po tej całej imprezie i szybko położyły się do łóżek.

czwartek, 16 sierpnia 2012

Rozdział I

W dniu urodzin Tori wszystkie dziewczyny spotkały się przy dużym drzewie. 
- Hej, mam już wszystko, dodałam jeszcze parę drobiazgów - powiedziała brunetka otwierając duże pudełko z zaproszeniami, na których dokleiła jeszcze po małym sztucznym diamenciku.
- To co gotowa na swój wieli dzień? - zapytała Ashley.
- Tak, nawet nie wiesz jak bardzo. Dziś po szkole jadę dokupić parę rzeczy na bal urodzinowy, jeśli chcecie to chodźcie ze mną - zaproponowała Tori.
- Z chęcią. A teraz chciałybyśmy Ci wręczyć ten prezent - powiedziała Jennifer otwierając małe pudełeczko ze srebrną bransoletką z przywieszkami ich imion, ale jednak najbardziej widoczny był skrót BFF (Best Friends Forever).
- Naprawdę nie musiałyście mi nic dawać - zaczęła Tori.
- Dobrze wiesz, że przyjaźnimy się od dłuższego czasu i w końcu postanowiłyśmy złożyć się na coś cenniejszego - wyznała Jessica.
- A więc, dziękuję bardzo - odpowiedziała brunetka.
- Lepiej już chodźcie, bo znów spóźnimy się na lekcję - oznajmiła Kathy.
Dziewczyny posłusznie poszły za nią w stronę szkoły. Na korytarzu jak zwykle było tłoczno, ale tym razem wydawało się jakby było jeszcze więcej osób niż zwykle.
- Co tu się dzieje? - zapytała Ashley, pierwszego z przodu chłopaka.
- Nie słyszałyście, że jakiś sławny zespół ma się uczyć w naszym liceum? - zapytał dość wysoki blondyn.
- Nie, a wiesz może jaki? - dopytywała Jennifer.
- Niestety nikt nam tego nie powiedział, dlatego właśnie stoimy przed wejściem, aby zobaczyć co to za zespół - odpowiedział chłopak i szybko poszedł, bo właśnie nadjeżdżała limuzyna.
- Tak właściwie to nie za dużo nam to dało - stwierdziła Jessica.
- Chodźmy, nie chcę się spóźnić na lekcję tylko dlatego, że ma tu przyjechać jakiś zespół - powiedziała Kathy.
- Kat, nie poznaję Cię - odpowiedziała Tori.
- Uhh... To  przez moją kuzynkę... Ona ciągle tak mówi, a Wy dobrze o tym wiecie - wyjaśniła Kathy.
Cała piątka weszła do klasy, w której były zaledwie trzy osoby włącznie z Panią.
- Dzień dobry - powiedziały wszystkie równocześnie, siadając do pojedynczych ławek, które sobie złączyły.
Pani profesor nic nie odpowiedziała, ale nie była zadowolona, że uczniowie tak reagują jak przyjeżdża jakaś gwiazda.
- Przepraszam, że pytam, ale czy mogłaby nam Pani powiedzieć... - nie dokończyła Jennifer.
- Nie - przerwała profesorka.
- Ale ja tylko chcę się dowiedzieć jaki zespół przyjedzie do naszej szkoły, aby się tu uczyć - powiedziała szybko blondynka.
- Ahh... Same się przekonacie, na pewno zobaczycie ich jeszcze nie raz - odpowiedziała, nie pomagając dziewczynom.
Przez całe zajęcia siedziały cały czas w sali nie wychodząc, gdyż nie chciały zostać staranowane przez innych uczniów. Słychać było tylko jak weszli do budynku, gdyż zaczęły się piski i krzyki.
- Czy oni nie mogą się uspokoić? - zapytała retorycznie Ashley.
Niestety nikt jej nie odpowiedział, bo wszyscy zastanawiali się nad tym samym pytaniem.
Po jakieś godzinie na korytarzu była już cisza, nikt nie hałasował, nie piszczał i nie wrzeszczał, najwidoczniej już się do nich przyzwyczaili. Dziewczyny wyszły z sali lekcyjnej, gdyż lekcja skończyła się już jakiś czas temu. Na korytarzu był straszliwy bałagan.
- No dobra, dziewczyny, czas na roznoszenie zaproszeń na bal urodzinowy - powiedziała Tori, wyciągając z pudełka pięć jeszcze mniejszych pudełeczek, w których znajdowały się zaproszenia.
Każda dziewczyna wzięła po jednym pudełeczku, po czym rozdzieliły się. Żadna nie spodziewając się zaprosiła jednego członka zespołu.

Tori idąc po schodach i rozdając swoje zaproszenia zobaczyła Liam'a Payna z zespołu One Direction, była bardzo zaskoczona, gdyż bardzo lubiła ten zespół i nie spodziewała się, że ich spotka, a tym czasem uczą się razem z nimi w liceum. Dziewczyna wyciągnęła w jego kierunku dłoń, w której znajdowała się koperta, a on wziął ją i przeczytał uważnie, po czym się uśmiechnął. Tori nie wiedziała czy to ma oznaczać, że przyjdzie, czy raczej to, że jest dziwna, ale poszła dalej.


***


Ashley idąc obok pokoju nauczycielskiego była bardzo zdziwiona widokiem jaki zobaczyła, otóż był to Louis Tomlinson ze znanego zespołu One Direction. To właśnie o nich była mowa dzisiaj rano - pomyślała. Podeszła do chłopaka wręczyła mu niebieską kopertę, po czym odeszła, gdyż nie umiała się odezwać do niego oni słowem.


***


Kathy idąc tuż obok wejścia do szkoły zobaczyła czarnowłosego, dość wysokiego chłopaka, który wyglądał dość znajomo. Gdy się zbliżył już wiedziała kto to jest. To był Zayn Malik. Stojąc jak wryta, patrząc się na chłopaka omal nie zemdlała, była bowiem wielką fanką tego zespołu. Gdy tylko zbliżył się do niej na odległość metra powiedziała:
- Zaproszenie na urodziny przyjaciółki. Bardzo cieszyłaby się gdybyś przyszedł - wręczyła mu zaproszenie.
Chłopak nic nie odpowiedział, ale uśmiechnął się do niej.


***


Jessica stała natomiast obok stołówki rozdając zaproszenia. Przy stoliku zauważyła blondyna, który właśnie jadł drugie śniadanie. Podeszła do niego nieśmiało i zapytała:
- To zaproszenie na bal urodzinowy mojej bardzo dobrej przyjaciółki, przyjdziesz?
- Jeszcze zobaczę, ale raczej tak - odpowiedział Niall.
Dziewczyna zostawiła kopertę na stoliku i oddaliła się.


***


Jennifer idąc korytarzem, była zajęta tylko swoim telefonem. Kopertę z zaproszeniem rozdawała tylko wtedy, gdy czekała na odpowiedź od osoby, z którą właśnie pisała, czyli swojego chłopaka Chris'a. Nie zauważyła nawet, gdy ktoś również zajęty tylko i wyłącznie swoją komórką zbliżył się do  niej. Dość wysoki chłopak o bujnych, lokowanych włosach zahaczył o nią tak, że z rąk wypadło jej pudełeczko z kopertami, w których było bardzo dużo zaproszeń na bal urodzinowy.
- Hej, uważaj jak chodzisz! - krzyknęła Jennifer, nie patrząc nawet kto to był i nachylając się, aby pozbierać zaproszenia z powrotem do pudełeczka.
- Przepraszam, nie chciałem. Pomogę Ci... - zaproponował chłopak.
Dziewczyna podniosła głowę do góry. Gdy ujrzała Harry'ego Styles'a, chciało jej się piszczeć ze szczęścia, że go spotkała lecz nie chciała tego po sobie poznać, więc nie odezwała się ani słowem. Gdy wszystko było już pozbierane wstała.
- Dziękuję i proszę... - powiedziała wręczając mu jedną z kopert, które zbierali razem z ziemi.
- Co to? - zapytał Harry.
- Zaproszenie na urodziny mojej najlepszej przyjaciółki - odpowiedziała.
- Ooo... Dzięki - powiedział Hazza - Mam nadzieję, że się jeszcze spotkamy - dodał.
- Tak, czemu nie - powiedziała Jennifer odwracając się i idąc zupełnie w innym kierunku.

Dziewczyny spotkały się na koniec lekcji jak zwykle przy dużym drzewie.
- Jennifer, czekałyśmy za Tobą - powiedziała Tori.
- Aaa... Nie uwierzycie kogo spotkałam - krzyknęła blondynka.
- Tak, wiemy, my też ja Liam'a, a reszta dziewczyn innych - powiedziała Tori.
- Czy to nie cudowne? - zapytała.
- Chodź musimy przygotować bal - powiedziała Ashley.
- Rozmawiałam z nim - przeżywała Jennifer.
Dziewczyny poszły następnie do sklepu, aby dokupić potrzebne produkty, a następnie dekorować dom Tori. Choć wymagało to trochę wysiłku to Jennifer, Kathy, Tori, Jessica i Ashley bawiły się świetnie przygotowując ten bal na siedemnaste urodziny swojej przyjaciółki, w głębi duszy każda miała nadzieję, że na przyjęciu nie zabraknie chłopaków z zespołu One Direction.