- A więc, co lubisz robić najbardziej? - zapytał Harry odbijając od poprzedniego tematu i siadając naprzeciwko niej.
- Uwielbiam grać na saksofonie, skrzypcach, ćwiczyć grę na gitarze, pływać, a no i uczę się grać na flecie i fortepianie... - odpowiedziała.
- Dużo tego... - stwierdził chłopak.
- Tak wiem, no i jeszcze trochę śpiewam i chodzę na lekcję aerobiku i tańca - dopowiedziała Jennifer.
- Ty nigdy nie masz czasu - powiedział Hazza.
- To się tylko tak wydaje, ale ja to kocham i nigdy z tego nie zrezygnuje, dla nikogo, bez wyjątku - podkreśliła Jenn.
Chłopak uśmiechnął się do niej.
- No co? - zapytała również uśmiechając się.
- Po prostu, masz dużo zajęć, możesz robić co chcesz, a ja tak naprawdę od czasu "X-Factor" nie mam na nic czasu - odpowiedział patrząc się w okno.
- Ooo... współczuję - powiedziała dziewczyna wpatrując się w niego jak w obrazek.
- Spoko. Szczerze to przyzwyczaiłem się, że nie mam na nic czasu, na przyjaźń na nowe znajomości, a co tam dopiero mówić o związku - odpowiedział.
- Przecież inni członkowie zespołu mają dziewczyny i wygląda, że są to poważne związki, a czemu Ty miałbyś być inny? - zapytała blondynka.
- Może dziewczynę tak, ale, żeby jeszcze poznać tą jedyną... - odpowiedział brunet.
W pokoju zapadła cisza. Harry patrzył na Jennifer bez przerwy i nie umiał odciągnąć się od jej urody...
- Czemu tak na mnie patrzysz? - zapytała spoglądając w jego mocno zielone i głębokie oczy i momentalnie zanurzając się w nich.
- Jesteś tak piękna... - wyznał Harry przybliżając się do niej i kładąc jej rękę na policzku.
- Dzięki - odpowiedziała dziewczyna nie wiedząc co powiedzieć i rumieniąc się.
Ich twarze zbliżyły się do siebie na odległość kilku milimetrów. Brunet lekko musnął usta Jenn. Do drzwi pokoju ktoś zapukał. Odsunęli się od siebie jak oparzeni.
- Proszę - powiedziała Jennifer.
- To tylko ja - powiedziała matka dziewczyny - Chodźcie na obiad - powiedziała.
- Już idziemy, będziemy za dwie minutki - odpowiedziała blondynka.
Matka dziewczyny wyszła z pokoju.
- To chodźmy - zaproponowała dziewczyna.
- Tak... - odpowiedział i zszedł z parapetu, na którym jeszcze przed chwilką siedział najbliżej jak tylko mógł obok dziewczyny, która bardzo mu się podoba.
Zeszli do kuchni, w której czekali już rodzice Jennifer. Szybko zjedli obiad i wrócili do pokoju blondynki, na parapet.
- Uwielbiam tu siedzieć - wyznała próbując zapomnieć o tym co stało się wcześniej.
- Nie dziwię się... - odpowiedział chłopak patrząc na dziewczynę tak intensywnie, że ta aż się rumieniła.
- Błagam, nie patrz się tak na mnie - odpowiedziała unikając jego spojrzenia.
- Jenn, przecież widzę co robisz - powiedział loczek.
- Ja, nic nie robię - odpowiedziała.
Chłopak znów zaczął się śmiać.
- Czemu tak ciągle się uśmiechasz lub śmiejesz? - zapytała z ciekawości.
- Bo jesteś zabawna, gdy unikasz każdego mojego spojrzenia - odpowiedział - Dlaczego? - zapytał po chwili.
- Po prostu, mam słabość do zielonych oczu u chłopaka i zrobiłabym wszystko. Jak myślisz dlaczego wcześniej doszło do takiej niezręcznej sytuacji... Gdybyś miał inny kolor oczu i inną osobowość to byłoby zupełnie inaczej - wyjaśniła Jennifer.
- Aaa... Dobrze wiedzieć na przyszłość - powiedział uśmiechając się do niej.
- Ej... - mruknęła rzucając w niego fioletową poduszką, która znajdowała się na parapecie.
Brunet oddał jej. Z niewinnego rzutu wybuchła wielka bitwa na poduszki. Uspokoiła się ona, gdy Harry wziął Jenn za rękę, a następnie okręcił. Znów trafili w niezręczną sytuację, gdyż trafiło tak, że dziewczyna zatrzymała się tuż obok jego twarzy i nie umiała zniżyć wzroku, gdyż zanurzyła się w jego cudownie, głębokich oczach. Tym razem brunet czuł się pewniejszy i pocałował ją prosto w usta. Dziewczyna uśmiechnęła się do niego swym niebywale pięknym uśmiechem, chłopak odwzajemnił uśmiech. Stali przy sobie jeszcze dłuższy czas...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz