Gdy byli już w lesie, ciszę przerwał Harry.
- A więc, nie pytałem się jeszcze... - zaczął brunet.
- Czego? - zapytała blondynka.
Chłopak zatrzymał się na chwilę i stanął naprzeciwko niej odgarniając jej włosy za ucho, gdyż miała je na oczach.
- Zostaniesz moją dziewczyną? - zapytał nieśmiało Hazza.
Dziewczyna uśmiechnęła się do niego po czym odpowiedziała szeptem wprost do jego ucha, uwieszając się mu na szyję:
- Tak, zostanę.
Był bardzo zadowolony z jej decyzji. Wiedział jak trudno jest zapomnieć lub ogarnąć się po stracie ważnej osoby, dla której było się całym światem. Jennifer puściła Harry'ego i zapytała:
- Idziemy dalej?
- Tak, jasne - odpowiedział Hazza.
Para szła trzymając się za rękę i cały czas rozmawiając. Tematy im się nie kończyły. Mieli bardzo dużo opowiadać i różnych historii do opowiadania. Jak nie jeden to drugi mówił. Doszli do domu zespołu.
- Wejdziesz? - zapytał brunet.
- Tak, ale na chwilkę - odpowiedziała Jenn.
Weszli do środka, a następnie do pokoju Harry'ego. Długo nie mieli spokoju, gdyż do pomieszczenia wszedł Louis.
- Cze... Nie przeszkadzam? - zapytał Lou.
- Nie, wejdź - odpowiedziała Jennifer.
Po twarzy Harry'ego nie było widać zadowolenia z tego, że wszedł do pokoju Louis, gdy jak jest u niego Jennifer, bo on nie wchodzi jemu, gdy wie, że jest u niego Eleanor. "No, ale co zrobię, może coś ważnego" - pomyślał.
- A więc masz mi coś ważnego do powiedzenia? - zapytał dociekliwy Hazza.
- Tak, jutro przyjeżdża Eric, ten Twój kuzyn 5-letni. Dzwonił Twój wujek - oświadczył i dodał:
- To tyle, będę leciał.
Po wyjściu chłopaka z pokoju zaczęły się pytania:
- Fajny chłopczyk? - pytała Jenn.
- Tak, ale strasznie broi i jest nie za bardzo grzeczny, ale da się z nim wytrzymać - odpowiedział - Jak chcesz to możesz jutro przyjść z rana i pomagać mi z nim - zaproponował.
- Tak, uwielbiam dzieci, są takie słodkie i zabawne - odpowiedziała blondynka.
- To zapraszam, to może się gdzieś jutro z nim przejdziemy - powiedział.
- Dobrze, to do jutra. Ja będę leciała, bo nie mogę się spóźnić na kolację, a jest za niecałą godzinkę - oznajmiła dziewczyna podchodząc do drzwi.
- Nie należy mi się coś? - zapytał brunet.
- Oh, proszę - powiedziała całując go na pożegnanie, po czym wyszła z pokoju i wróciła do domu.
Długi czas myślała nad tym co się wydarzyło dzisiejszego dnia i była bardzo z tego ciągu wydarzeń zadowolona.
wtorek, 18 września 2012
poniedziałek, 17 września 2012
Rozdział VII
Blondynka po paru minutach odsunęła głowę w bok i przestałą się uśmiechać.
- Co się stało? - zapytał zdezorientowany chłopak.
- Nie powinnam doprowadzić do wcześniejszej sytuacji, a tym bardziej nie powinnam się z Tobą przed chwilą całować - wyjaśniła dziewczyna.
- Dlaczego? - zapytał brunet.
- To nie takie proste... Ja kocham Chris'a - wyjawiła blondynka.
- To czemu w ogólne mnie całowałaś i pozwoliłaś, abym się w Tobie zakochał, zauroczył cokolwiek? - zapytał retorycznie Harry.
- Harry, to prawda? - zapytała Jenn.
- Najszczersza, ale to nie ważne - powiedział Hazza wychodząc z jej pokoju, a następnie także z domu.
Jennifer usiadła na parapecie, wzięła poduszkę w ręce i mocno się do niej przytuliła myśląc "Czemu wszystko musi być takie trudne, nie mogę się zakochać w jednym chłopaku?". Skrycie myślała tylko o którego walczyć. Jeden odszedł, a drugi wyznał co do niej czuje. "Którego wybrać?". Po jakiś dwóch godzinach pojawiła się pod domem jednego z nich. Zadzwoniła do drzwi. Otworzył jej Louis.
- Cze...eść - wyjąkała Jenn.
- Hej, wejdź - zaprosił Lou.
- Ja tak właściwie to do Harry'ego. Jest w domu? - zapytała dziewczyna.
- Tak, oczywiście, w swoim pokoju - powiedział prowadząc ją prosto do jego pokoju, zapukał do drzwi i wszedł mówiąc:
- Masz gościa.
- Cześć, Harry - powiedziała Jennifer.
- Cześć, usiądź - zaproponował - Co Cię tu sprowadza? - zapytał z ciekawością chłopak.
Lou wyszedł z pokoju zostawiając ich samych.
- Tak właściwie to przepraszam, za to co powiedziałam i za moje zachowanie - zaczęła - Przemyślałam parę spraw i doszłam do wniosku... - wydukała.
- Do jakiego? - zapytał siadając na łóżku na przeciwko niej.
- Do... - powiedziała nie dokańczając, gdyż w tym momencie pocałowała go w usta.
Chłopak odwzajemnił pocałunek.
- Mam nadzieję, że wszystko już rozumiesz - dokończyła.
- A więc wybrałaś mnie? - zapytał retorycznie Hazza.
- Tak, dokładnie - odpowiedziała - Wiem, że Cię skrzywdziłam, ale mam nadzieję, że da się to jakoś wynagrodzić - dodała Jennifer.
- Owszem... - zaczął, ale nie dokończył, gdyż dziewczyna wtrąciła:
- Jak? Zrobię wszystko, nie chcę stracić następnej ważnej osoby w moim życiu.
- Może jeszcze jeden mały buziak... - zaproponował.
- No jasne... - odpowiedziała uśmiechając się, a następnie całując go.
- Wystarczy? - zapytała.
- No nie wiem, tak nie do końca - powiedział i tym razem to on ją pocałował.
Dziewczyna odczepiła się od niego i powiedziała:
- Teraz to już wystarczy, na pewno.
- To może gdzieś się przejdziemy? - zaproponował Harry.
- Tak, czemu nie. A gdzie? - zapytała.
- Może do lasu... - zaproponował chłopak.
- OK, nie ma sprawy. To w drogę - powiedziała dziewczyna.
Chłopak wziął ją za rękę i razem wyszli z domu.
- Co się stało? - zapytał zdezorientowany chłopak.
- Nie powinnam doprowadzić do wcześniejszej sytuacji, a tym bardziej nie powinnam się z Tobą przed chwilą całować - wyjaśniła dziewczyna.
- Dlaczego? - zapytał brunet.
- To nie takie proste... Ja kocham Chris'a - wyjawiła blondynka.
- To czemu w ogólne mnie całowałaś i pozwoliłaś, abym się w Tobie zakochał, zauroczył cokolwiek? - zapytał retorycznie Harry.
- Harry, to prawda? - zapytała Jenn.
- Najszczersza, ale to nie ważne - powiedział Hazza wychodząc z jej pokoju, a następnie także z domu.
Jennifer usiadła na parapecie, wzięła poduszkę w ręce i mocno się do niej przytuliła myśląc "Czemu wszystko musi być takie trudne, nie mogę się zakochać w jednym chłopaku?". Skrycie myślała tylko o którego walczyć. Jeden odszedł, a drugi wyznał co do niej czuje. "Którego wybrać?". Po jakiś dwóch godzinach pojawiła się pod domem jednego z nich. Zadzwoniła do drzwi. Otworzył jej Louis.
- Cze...eść - wyjąkała Jenn.
- Hej, wejdź - zaprosił Lou.
- Ja tak właściwie to do Harry'ego. Jest w domu? - zapytała dziewczyna.
- Tak, oczywiście, w swoim pokoju - powiedział prowadząc ją prosto do jego pokoju, zapukał do drzwi i wszedł mówiąc:
- Masz gościa.
- Cześć, Harry - powiedziała Jennifer.
- Cześć, usiądź - zaproponował - Co Cię tu sprowadza? - zapytał z ciekawością chłopak.
Lou wyszedł z pokoju zostawiając ich samych.
- Tak właściwie to przepraszam, za to co powiedziałam i za moje zachowanie - zaczęła - Przemyślałam parę spraw i doszłam do wniosku... - wydukała.
- Do jakiego? - zapytał siadając na łóżku na przeciwko niej.
- Do... - powiedziała nie dokańczając, gdyż w tym momencie pocałowała go w usta.
Chłopak odwzajemnił pocałunek.
- Mam nadzieję, że wszystko już rozumiesz - dokończyła.
- A więc wybrałaś mnie? - zapytał retorycznie Hazza.
- Tak, dokładnie - odpowiedziała - Wiem, że Cię skrzywdziłam, ale mam nadzieję, że da się to jakoś wynagrodzić - dodała Jennifer.
- Owszem... - zaczął, ale nie dokończył, gdyż dziewczyna wtrąciła:
- Jak? Zrobię wszystko, nie chcę stracić następnej ważnej osoby w moim życiu.
- Może jeszcze jeden mały buziak... - zaproponował.
- No jasne... - odpowiedziała uśmiechając się, a następnie całując go.
- Wystarczy? - zapytała.
- No nie wiem, tak nie do końca - powiedział i tym razem to on ją pocałował.
Dziewczyna odczepiła się od niego i powiedziała:
- Teraz to już wystarczy, na pewno.
- To może gdzieś się przejdziemy? - zaproponował Harry.
- Tak, czemu nie. A gdzie? - zapytała.
- Może do lasu... - zaproponował chłopak.
- OK, nie ma sprawy. To w drogę - powiedziała dziewczyna.
Chłopak wziął ją za rękę i razem wyszli z domu.
niedziela, 16 września 2012
Rozdział VI
- A więc, co lubisz robić najbardziej? - zapytał Harry odbijając od poprzedniego tematu i siadając naprzeciwko niej.
- Uwielbiam grać na saksofonie, skrzypcach, ćwiczyć grę na gitarze, pływać, a no i uczę się grać na flecie i fortepianie... - odpowiedziała.
- Dużo tego... - stwierdził chłopak.
- Tak wiem, no i jeszcze trochę śpiewam i chodzę na lekcję aerobiku i tańca - dopowiedziała Jennifer.
- Ty nigdy nie masz czasu - powiedział Hazza.
- To się tylko tak wydaje, ale ja to kocham i nigdy z tego nie zrezygnuje, dla nikogo, bez wyjątku - podkreśliła Jenn.
Chłopak uśmiechnął się do niej.
- No co? - zapytała również uśmiechając się.
- Po prostu, masz dużo zajęć, możesz robić co chcesz, a ja tak naprawdę od czasu "X-Factor" nie mam na nic czasu - odpowiedział patrząc się w okno.
- Ooo... współczuję - powiedziała dziewczyna wpatrując się w niego jak w obrazek.
- Spoko. Szczerze to przyzwyczaiłem się, że nie mam na nic czasu, na przyjaźń na nowe znajomości, a co tam dopiero mówić o związku - odpowiedział.
- Przecież inni członkowie zespołu mają dziewczyny i wygląda, że są to poważne związki, a czemu Ty miałbyś być inny? - zapytała blondynka.
- Może dziewczynę tak, ale, żeby jeszcze poznać tą jedyną... - odpowiedział brunet.
W pokoju zapadła cisza. Harry patrzył na Jennifer bez przerwy i nie umiał odciągnąć się od jej urody...
- Czemu tak na mnie patrzysz? - zapytała spoglądając w jego mocno zielone i głębokie oczy i momentalnie zanurzając się w nich.
- Jesteś tak piękna... - wyznał Harry przybliżając się do niej i kładąc jej rękę na policzku.
- Dzięki - odpowiedziała dziewczyna nie wiedząc co powiedzieć i rumieniąc się.
Ich twarze zbliżyły się do siebie na odległość kilku milimetrów. Brunet lekko musnął usta Jenn. Do drzwi pokoju ktoś zapukał. Odsunęli się od siebie jak oparzeni.
- Proszę - powiedziała Jennifer.
- To tylko ja - powiedziała matka dziewczyny - Chodźcie na obiad - powiedziała.
- Już idziemy, będziemy za dwie minutki - odpowiedziała blondynka.
Matka dziewczyny wyszła z pokoju.
- To chodźmy - zaproponowała dziewczyna.
- Tak... - odpowiedział i zszedł z parapetu, na którym jeszcze przed chwilką siedział najbliżej jak tylko mógł obok dziewczyny, która bardzo mu się podoba.
Zeszli do kuchni, w której czekali już rodzice Jennifer. Szybko zjedli obiad i wrócili do pokoju blondynki, na parapet.
- Uwielbiam tu siedzieć - wyznała próbując zapomnieć o tym co stało się wcześniej.
- Nie dziwię się... - odpowiedział chłopak patrząc na dziewczynę tak intensywnie, że ta aż się rumieniła.
- Błagam, nie patrz się tak na mnie - odpowiedziała unikając jego spojrzenia.
- Jenn, przecież widzę co robisz - powiedział loczek.
- Ja, nic nie robię - odpowiedziała.
Chłopak znów zaczął się śmiać.
- Czemu tak ciągle się uśmiechasz lub śmiejesz? - zapytała z ciekawości.
- Bo jesteś zabawna, gdy unikasz każdego mojego spojrzenia - odpowiedział - Dlaczego? - zapytał po chwili.
- Po prostu, mam słabość do zielonych oczu u chłopaka i zrobiłabym wszystko. Jak myślisz dlaczego wcześniej doszło do takiej niezręcznej sytuacji... Gdybyś miał inny kolor oczu i inną osobowość to byłoby zupełnie inaczej - wyjaśniła Jennifer.
- Aaa... Dobrze wiedzieć na przyszłość - powiedział uśmiechając się do niej.
- Ej... - mruknęła rzucając w niego fioletową poduszką, która znajdowała się na parapecie.
Brunet oddał jej. Z niewinnego rzutu wybuchła wielka bitwa na poduszki. Uspokoiła się ona, gdy Harry wziął Jenn za rękę, a następnie okręcił. Znów trafili w niezręczną sytuację, gdyż trafiło tak, że dziewczyna zatrzymała się tuż obok jego twarzy i nie umiała zniżyć wzroku, gdyż zanurzyła się w jego cudownie, głębokich oczach. Tym razem brunet czuł się pewniejszy i pocałował ją prosto w usta. Dziewczyna uśmiechnęła się do niego swym niebywale pięknym uśmiechem, chłopak odwzajemnił uśmiech. Stali przy sobie jeszcze dłuższy czas...
- Uwielbiam grać na saksofonie, skrzypcach, ćwiczyć grę na gitarze, pływać, a no i uczę się grać na flecie i fortepianie... - odpowiedziała.
- Dużo tego... - stwierdził chłopak.
- Tak wiem, no i jeszcze trochę śpiewam i chodzę na lekcję aerobiku i tańca - dopowiedziała Jennifer.
- Ty nigdy nie masz czasu - powiedział Hazza.
- To się tylko tak wydaje, ale ja to kocham i nigdy z tego nie zrezygnuje, dla nikogo, bez wyjątku - podkreśliła Jenn.
Chłopak uśmiechnął się do niej.
- No co? - zapytała również uśmiechając się.
- Po prostu, masz dużo zajęć, możesz robić co chcesz, a ja tak naprawdę od czasu "X-Factor" nie mam na nic czasu - odpowiedział patrząc się w okno.
- Ooo... współczuję - powiedziała dziewczyna wpatrując się w niego jak w obrazek.
- Spoko. Szczerze to przyzwyczaiłem się, że nie mam na nic czasu, na przyjaźń na nowe znajomości, a co tam dopiero mówić o związku - odpowiedział.
- Przecież inni członkowie zespołu mają dziewczyny i wygląda, że są to poważne związki, a czemu Ty miałbyś być inny? - zapytała blondynka.
- Może dziewczynę tak, ale, żeby jeszcze poznać tą jedyną... - odpowiedział brunet.
W pokoju zapadła cisza. Harry patrzył na Jennifer bez przerwy i nie umiał odciągnąć się od jej urody...
- Czemu tak na mnie patrzysz? - zapytała spoglądając w jego mocno zielone i głębokie oczy i momentalnie zanurzając się w nich.
- Jesteś tak piękna... - wyznał Harry przybliżając się do niej i kładąc jej rękę na policzku.
- Dzięki - odpowiedziała dziewczyna nie wiedząc co powiedzieć i rumieniąc się.
Ich twarze zbliżyły się do siebie na odległość kilku milimetrów. Brunet lekko musnął usta Jenn. Do drzwi pokoju ktoś zapukał. Odsunęli się od siebie jak oparzeni.
- Proszę - powiedziała Jennifer.
- To tylko ja - powiedziała matka dziewczyny - Chodźcie na obiad - powiedziała.
- Już idziemy, będziemy za dwie minutki - odpowiedziała blondynka.
Matka dziewczyny wyszła z pokoju.
- To chodźmy - zaproponowała dziewczyna.
- Tak... - odpowiedział i zszedł z parapetu, na którym jeszcze przed chwilką siedział najbliżej jak tylko mógł obok dziewczyny, która bardzo mu się podoba.
Zeszli do kuchni, w której czekali już rodzice Jennifer. Szybko zjedli obiad i wrócili do pokoju blondynki, na parapet.
- Uwielbiam tu siedzieć - wyznała próbując zapomnieć o tym co stało się wcześniej.
- Nie dziwię się... - odpowiedział chłopak patrząc na dziewczynę tak intensywnie, że ta aż się rumieniła.
- Błagam, nie patrz się tak na mnie - odpowiedziała unikając jego spojrzenia.
- Jenn, przecież widzę co robisz - powiedział loczek.
- Ja, nic nie robię - odpowiedziała.
Chłopak znów zaczął się śmiać.
- Czemu tak ciągle się uśmiechasz lub śmiejesz? - zapytała z ciekawości.
- Bo jesteś zabawna, gdy unikasz każdego mojego spojrzenia - odpowiedział - Dlaczego? - zapytał po chwili.
- Po prostu, mam słabość do zielonych oczu u chłopaka i zrobiłabym wszystko. Jak myślisz dlaczego wcześniej doszło do takiej niezręcznej sytuacji... Gdybyś miał inny kolor oczu i inną osobowość to byłoby zupełnie inaczej - wyjaśniła Jennifer.
- Aaa... Dobrze wiedzieć na przyszłość - powiedział uśmiechając się do niej.
- Ej... - mruknęła rzucając w niego fioletową poduszką, która znajdowała się na parapecie.
Brunet oddał jej. Z niewinnego rzutu wybuchła wielka bitwa na poduszki. Uspokoiła się ona, gdy Harry wziął Jenn za rękę, a następnie okręcił. Znów trafili w niezręczną sytuację, gdyż trafiło tak, że dziewczyna zatrzymała się tuż obok jego twarzy i nie umiała zniżyć wzroku, gdyż zanurzyła się w jego cudownie, głębokich oczach. Tym razem brunet czuł się pewniejszy i pocałował ją prosto w usta. Dziewczyna uśmiechnęła się do niego swym niebywale pięknym uśmiechem, chłopak odwzajemnił uśmiech. Stali przy sobie jeszcze dłuższy czas...
poniedziałek, 10 września 2012
Rozdział V
Rankiem około godziny 10.00 do domu Jennifer rozległo się głośne walenie i dzwonienie do drzwi. Dziewczyna była sama w domu więc musiała podnieść się z łóżka i otworzyć je. Przed nimi był zdenerwowany Christopher z jakimś kolorowym czasopismem w ręku.
- Hej, kochanie. Czemu tak wcześnie? - zapytała blondynka przytulając go, ale on się momentalnie odsunął - Co się stało? - spytała odsuwając się i wpuszczając go do środka.
- O co chodzi? Ty się mnie jeszcze pytasz o co chodzi? - zapytał podając jej czasopismo, które miał w ręce.
Na okładce widniał wielki napis: "Czy to nowa dziewczyna Harry'ego Styles'a?" oraz ich zdjęcie jak tańczyli na imprezie u chłopaków.
- To jest nieprawda - broniła się - Nic nie było, obiecuję - dodała.
- Przeczytałem cały artykuł i nie ma tam tylko tego zdjęcia, ale chyba jeszcze z dziesięć innych - powiedział Chris przewracając jej na stronę ze zdjęciami.
- Ale obiecuję na wszystko nic między nami nie zaszło to był tylko jeden taniec... - w oczach dziewczyny pojawiły się łzy.
- Jenn, nie płacz, ale dla mnie wszystko jest już jasne. Sądzę, że powinniśmy zerwać - oświadczył Christopher kładąc jej rękę na jednym z policzków.
- Chris, proszę, ja Cię kocham. Nie rób mi tego - prosiła Jennifer.
- Przepraszam Cię - powiedział, po czym wyszedł z domu zostawiając jej gazetę.
Dziewczyna wróciła do swojego pokoju i uważnie przeczytała artykuł z jej udziałem. Rodzice wrócili do domu po jakieś godzinie i zastali córkę całą czerwoną od płaczu. Mama jak zwykle poszła porozmawiać z nią więc zrobiła jej ulubione kakao z delikatną pianką na wierzchu z odrobiną startej czekolady. Weszła do jej pokoju.
- Cześć, córeczko - powiedziała podając jej gorący napój i siadając obok niej na parapecie z wieloma poduszkami.
- Hej, dzięki - powiedziała blondynka, której kolejna łza leciała z oka.
- Co się stało? - zapytała matka dziewczyny.
- Chris mnie rzucił, gdy tylko zobaczył to - mówiąc to pokazała kolorowe czasopismo.
Kobieta przeczytała nagłówek, po czym przeszła na stronę, w którym było więcej opowieści na ten temat. Po przeczytaniu oddała gazetę swojej córce.
- Nie wygląda to dobrze - powiedziała po chwili.
- Ale to był tylko jeden taniec... - odpowiedziała szybko.
- Będzie jeszcze pełno chłopaków, którzy na pewno będą tak niesamowici - pocieszała.
- To nie jest takie proste - zaprotestowała, nagle jej telefon zaczął wibrować.
- Kto to? - zapytała matka.
- Harry, ale nie chcę z nim rozmawiać - powiedziała i odrzuciła połączenie.
- Dobrze, dam Ci trochę czasu. Przemyśl to wszystko - zaproponowała.
Dziewczyna nie odpowiedziała i cały czas wpatrywała się w okno. Jej telefon dzwonił cały czas, ale za każdym razem nie miała siły go odebrać i z nim rozmawiać. Po godzinie do drzwi zadzwonił dzwonek. Jennifer nie wyszła ze swojego pokoju, ale jej matka wpuściła osobę, z którą najbardziej w tym momencie nie chciała o niczym rozmawiać. Wszedł do jej pokoju bez pukania i zobaczył na parapecie, całą mokrą od łez.
- Hej, co się stało? Czemu nie odbierasz ode mnie telefonów? - zapytał brunet.
- Nie chcę z Tobą rozmawiać - powiedziała zakrywając twarz poduszką.
- Domyślam się czemu, za ten artykuł, prawda? - zapytał.
- Tak, przez to wszystko straciłam chłopaka, którego kochałam najbardziej w świecie - odpowiedziała blondynka.
- Przykro mi, ale to nie moja wina, że upatrzyli sobie akurat mnie jako ofiarę - powiedział przytulając ją do siebie.
- Ofiarą mogę nazwać tylko siebie, straciłam najbardziej ważną osobę - powiedziała wtulając się w niego jeszcze bardziej.
- Ciii... Nie płacz - uspokajał Hazza.
Dziewczyna lekko ucichła. Wiedziała, że źle robi przytulając się do niego po tym wszystkim, ale brakowało jej tego.
- Może dasz się gdzieś wyciągnąć? - zapytał Harry.
- Po tym wszystkim nie wiem czy powinniśmy pokazywać się razem - powiedziała oddalając się od niego.
- Ej, chyba kogoś tam widzę z aparatem - powiedział Hazza wskazując na blondyna, który najwidoczniej pstrykał im fotki przez okno.
- I jeszcze to. Co jeszcze mnie spotka. Ciekawe co tym razem napiszą - powiedziała - A wracając do wyjścia to nie bardzo, ale możemy pobyć tutaj i lepiej się poznać - zaproponowała.
- Hej, kochanie. Czemu tak wcześnie? - zapytała blondynka przytulając go, ale on się momentalnie odsunął - Co się stało? - spytała odsuwając się i wpuszczając go do środka.
- O co chodzi? Ty się mnie jeszcze pytasz o co chodzi? - zapytał podając jej czasopismo, które miał w ręce.
Na okładce widniał wielki napis: "Czy to nowa dziewczyna Harry'ego Styles'a?" oraz ich zdjęcie jak tańczyli na imprezie u chłopaków.
- To jest nieprawda - broniła się - Nic nie było, obiecuję - dodała.
- Przeczytałem cały artykuł i nie ma tam tylko tego zdjęcia, ale chyba jeszcze z dziesięć innych - powiedział Chris przewracając jej na stronę ze zdjęciami.
- Ale obiecuję na wszystko nic między nami nie zaszło to był tylko jeden taniec... - w oczach dziewczyny pojawiły się łzy.
- Jenn, nie płacz, ale dla mnie wszystko jest już jasne. Sądzę, że powinniśmy zerwać - oświadczył Christopher kładąc jej rękę na jednym z policzków.
- Chris, proszę, ja Cię kocham. Nie rób mi tego - prosiła Jennifer.
- Przepraszam Cię - powiedział, po czym wyszedł z domu zostawiając jej gazetę.
Dziewczyna wróciła do swojego pokoju i uważnie przeczytała artykuł z jej udziałem. Rodzice wrócili do domu po jakieś godzinie i zastali córkę całą czerwoną od płaczu. Mama jak zwykle poszła porozmawiać z nią więc zrobiła jej ulubione kakao z delikatną pianką na wierzchu z odrobiną startej czekolady. Weszła do jej pokoju.
- Cześć, córeczko - powiedziała podając jej gorący napój i siadając obok niej na parapecie z wieloma poduszkami.
- Hej, dzięki - powiedziała blondynka, której kolejna łza leciała z oka.
- Co się stało? - zapytała matka dziewczyny.
- Chris mnie rzucił, gdy tylko zobaczył to - mówiąc to pokazała kolorowe czasopismo.
Kobieta przeczytała nagłówek, po czym przeszła na stronę, w którym było więcej opowieści na ten temat. Po przeczytaniu oddała gazetę swojej córce.
- Nie wygląda to dobrze - powiedziała po chwili.
- Ale to był tylko jeden taniec... - odpowiedziała szybko.
- Będzie jeszcze pełno chłopaków, którzy na pewno będą tak niesamowici - pocieszała.
- To nie jest takie proste - zaprotestowała, nagle jej telefon zaczął wibrować.
- Kto to? - zapytała matka.
- Harry, ale nie chcę z nim rozmawiać - powiedziała i odrzuciła połączenie.
- Dobrze, dam Ci trochę czasu. Przemyśl to wszystko - zaproponowała.
Dziewczyna nie odpowiedziała i cały czas wpatrywała się w okno. Jej telefon dzwonił cały czas, ale za każdym razem nie miała siły go odebrać i z nim rozmawiać. Po godzinie do drzwi zadzwonił dzwonek. Jennifer nie wyszła ze swojego pokoju, ale jej matka wpuściła osobę, z którą najbardziej w tym momencie nie chciała o niczym rozmawiać. Wszedł do jej pokoju bez pukania i zobaczył na parapecie, całą mokrą od łez.
- Hej, co się stało? Czemu nie odbierasz ode mnie telefonów? - zapytał brunet.
- Nie chcę z Tobą rozmawiać - powiedziała zakrywając twarz poduszką.
- Domyślam się czemu, za ten artykuł, prawda? - zapytał.
- Tak, przez to wszystko straciłam chłopaka, którego kochałam najbardziej w świecie - odpowiedziała blondynka.
- Przykro mi, ale to nie moja wina, że upatrzyli sobie akurat mnie jako ofiarę - powiedział przytulając ją do siebie.
- Ofiarą mogę nazwać tylko siebie, straciłam najbardziej ważną osobę - powiedziała wtulając się w niego jeszcze bardziej.
- Ciii... Nie płacz - uspokajał Hazza.
Dziewczyna lekko ucichła. Wiedziała, że źle robi przytulając się do niego po tym wszystkim, ale brakowało jej tego.
- Może dasz się gdzieś wyciągnąć? - zapytał Harry.
- Po tym wszystkim nie wiem czy powinniśmy pokazywać się razem - powiedziała oddalając się od niego.
- Ej, chyba kogoś tam widzę z aparatem - powiedział Hazza wskazując na blondyna, który najwidoczniej pstrykał im fotki przez okno.
- I jeszcze to. Co jeszcze mnie spotka. Ciekawe co tym razem napiszą - powiedziała - A wracając do wyjścia to nie bardzo, ale możemy pobyć tutaj i lepiej się poznać - zaproponowała.
środa, 5 września 2012
Rozdział IV
Następnego dnia, w niedzielę Ashley obudziła się wyjątkowo późno, gdyż zwykle budziła się około 8.30 nie dłużej. Jednak ona sama nie wstała, pomógł jej w tym wibrujący telefon, który leżał pod poduszką, na której leżała. Dzwonił ktoś. Założyła okulary i przeczytała imię widniejące na wyświetlaczu. To była Kathy. Odebrała połączenie.
- Tak...
- Jeśli Cię obudziłam to bardzo przepraszam, ale chcę Ci powiedzieć, że jesteśmy zaproszone na imprezę, która odbędzie się w domu chłopaków z One Direction - powiedziała Kathy.
- Kto, my? - zapytała jeszcze nie za bardzo rozumiejąc o co chodzi.
- My, w piątkę, czyli Ty, ja, Jennifer, Jessica i Tori - powiedziała czerwonowłosa.
- Dobra, a o której to będzie godzinie? - zapytała Ashley.
- Ma być o 20.00. Jeszcze dużo czasu, jak chcesz to możemy się spotkać wcześniej, bo z dziewczynami jesteśmy już umówione - zaproponowała Kathy.
- OK, a gdzie się spotykamy? - zapytała .
- Myślę, że przy domu Jessici - odpowiedziała czerwonowłosa.
- No dobrze, a Christopher też jest zaproszony? - zapytała czarnowłosa.
- Niestety nie, bo myślę, że on tylko przeszkadza Harry'emu tak jak nad wodą, dobrze wiesz, że Jennifer odsunęła się od niego ze względu na Chris'a, prawda? - zapytała Kat.
- Nie mówiła mi tego, ale domyślam się, bo przecież kogo byś wolała zwykłego chłopaka, czy gwiazdę? - zapytała Ashley.
- Chyba odpowiedź jest prosta, chociaż sama nie wiem, do zobaczenia - pożegnała się Kathy.
Ashley rozłączyła się i szybko wyszła z łóżka, gdyż była już 12.15. Ubrała na siebie zwykłą luźną bluzkę z dziurami, pod to turkusową bluzkę, dżinsowe spodnie i do tego dodała baletki w kolorze bluzki, którą pod spodem. Jennifer i Tori były razem już od godziny 15.00, gdyż były razem na zakupach, a o godzinie 17.30 miały się spotkać przed domem Jennifer już ubrane w swoje kreacje.
Sukienka Ashley:

Sukienka Jennifer:

Sukienka Tori:

Sukienka Jessici:

Sukienka Kathy:

(Która sukienka najbardziej Wam się podoba?)
Dziewczyny były bardzo zadowolone swoim wyglądem i co niektóre miały nadzieję, że innym też się spodobają ich sukienki. Wyglądały przepięknie i same tak uważały, tylko był jeden problem, gdzie znajduję się ich dom. Miały ulicę i numer domu lecz nie wiedziały gdzie ona się znajduję. W końcu znalazły ich dom. Był piękny. Miał wszystko czego tylko by się chciało: duży basen, dwupiętrowy dom, śliczne kwiaty wokół domu. Zadzwoniły do drzwi. Otwarł im Louis.
- Hej, dziewczyny, prześlicznie wyglądacie - przywitał się Lou.
- Cześć, dziękujemy - powiedziały wszystkie równocześnie.
Chłopak wpuścił je do środka i wprowadził do dużego salonu o zielonym kolorze. W pomieszczeniu była już reszta chłopaków, zaproszonych gości i paparazzi, którzy wprosili się na imprezę. Zespół podszedł do dziewczyn i Louisa.
- Witajcie, pięknie wyglądacie - komplementował Zayn.
- Dziękujemy - odpowiedziały równocześnie wszystkie dziewczyny.
- Bardzo się cieszę, że przyszłyście - powiedział Niall.
- Co tu robią paparazzi? - zapytała Ashley.
- Wepchnęli się do domu, ale nie przejmujcie się nimi - powiedział Liam.
Harry poszedł puścić muzykę, którą wcześniej przygotowali. Widać było, że każdemu się podobała, bo wszyscy się świetnie bawili. Hazza poprosił Jennifer do tańca przy pierwszym wolniejszym kawałku.
- Jak się bawisz? - zapytał obejmując ją w tali.
- Naprawdę bardzo dobrze - odpowiedziała wtulając się w bruneta.
Na twarzy chłopaka zawitał szeroki uśmiech. W tańcu niestety przeszkodzili im paparazzi. Podeszli do nich i zrobili zdjęcia, a następnie zaczęli wypytywać:
- Następna para, od kiedy jesteście razem? - zapytał jeden z nich.
- Co? My nie jesteśmy parą, to tylko przyjaciel - zbuntowała się Jennifer.
- Taaa... Kit wciskaj swoim koleżanką - powiedział chłopak, który stał najbliżej nich.
- Ona nie kłamie - powiedział Harry stawiając się w jej obronie.
Po tych słowach ustąpili i odeszli od nich. Impreza skończyła się dopiero nad ranem. Dziewczyny tak jak większość gości odsypiały po imprezie.
- Tak...
- Jeśli Cię obudziłam to bardzo przepraszam, ale chcę Ci powiedzieć, że jesteśmy zaproszone na imprezę, która odbędzie się w domu chłopaków z One Direction - powiedziała Kathy.
- Kto, my? - zapytała jeszcze nie za bardzo rozumiejąc o co chodzi.
- My, w piątkę, czyli Ty, ja, Jennifer, Jessica i Tori - powiedziała czerwonowłosa.
- Dobra, a o której to będzie godzinie? - zapytała Ashley.
- Ma być o 20.00. Jeszcze dużo czasu, jak chcesz to możemy się spotkać wcześniej, bo z dziewczynami jesteśmy już umówione - zaproponowała Kathy.
- OK, a gdzie się spotykamy? - zapytała .
- Myślę, że przy domu Jessici - odpowiedziała czerwonowłosa.
- No dobrze, a Christopher też jest zaproszony? - zapytała czarnowłosa.
- Niestety nie, bo myślę, że on tylko przeszkadza Harry'emu tak jak nad wodą, dobrze wiesz, że Jennifer odsunęła się od niego ze względu na Chris'a, prawda? - zapytała Kat.
- Nie mówiła mi tego, ale domyślam się, bo przecież kogo byś wolała zwykłego chłopaka, czy gwiazdę? - zapytała Ashley.
- Chyba odpowiedź jest prosta, chociaż sama nie wiem, do zobaczenia - pożegnała się Kathy.
Ashley rozłączyła się i szybko wyszła z łóżka, gdyż była już 12.15. Ubrała na siebie zwykłą luźną bluzkę z dziurami, pod to turkusową bluzkę, dżinsowe spodnie i do tego dodała baletki w kolorze bluzki, którą pod spodem. Jennifer i Tori były razem już od godziny 15.00, gdyż były razem na zakupach, a o godzinie 17.30 miały się spotkać przed domem Jennifer już ubrane w swoje kreacje.
Sukienka Ashley:
Sukienka Jennifer:
Sukienka Tori:
Sukienka Jessici:
Sukienka Kathy:
(Która sukienka najbardziej Wam się podoba?)
Dziewczyny były bardzo zadowolone swoim wyglądem i co niektóre miały nadzieję, że innym też się spodobają ich sukienki. Wyglądały przepięknie i same tak uważały, tylko był jeden problem, gdzie znajduję się ich dom. Miały ulicę i numer domu lecz nie wiedziały gdzie ona się znajduję. W końcu znalazły ich dom. Był piękny. Miał wszystko czego tylko by się chciało: duży basen, dwupiętrowy dom, śliczne kwiaty wokół domu. Zadzwoniły do drzwi. Otwarł im Louis.
- Hej, dziewczyny, prześlicznie wyglądacie - przywitał się Lou.
- Cześć, dziękujemy - powiedziały wszystkie równocześnie.
Chłopak wpuścił je do środka i wprowadził do dużego salonu o zielonym kolorze. W pomieszczeniu była już reszta chłopaków, zaproszonych gości i paparazzi, którzy wprosili się na imprezę. Zespół podszedł do dziewczyn i Louisa.
- Witajcie, pięknie wyglądacie - komplementował Zayn.
- Dziękujemy - odpowiedziały równocześnie wszystkie dziewczyny.
- Bardzo się cieszę, że przyszłyście - powiedział Niall.
- Co tu robią paparazzi? - zapytała Ashley.
- Wepchnęli się do domu, ale nie przejmujcie się nimi - powiedział Liam.
Harry poszedł puścić muzykę, którą wcześniej przygotowali. Widać było, że każdemu się podobała, bo wszyscy się świetnie bawili. Hazza poprosił Jennifer do tańca przy pierwszym wolniejszym kawałku.
- Jak się bawisz? - zapytał obejmując ją w tali.
- Naprawdę bardzo dobrze - odpowiedziała wtulając się w bruneta.
Na twarzy chłopaka zawitał szeroki uśmiech. W tańcu niestety przeszkodzili im paparazzi. Podeszli do nich i zrobili zdjęcia, a następnie zaczęli wypytywać:
- Następna para, od kiedy jesteście razem? - zapytał jeden z nich.
- Co? My nie jesteśmy parą, to tylko przyjaciel - zbuntowała się Jennifer.
- Taaa... Kit wciskaj swoim koleżanką - powiedział chłopak, który stał najbliżej nich.
- Ona nie kłamie - powiedział Harry stawiając się w jej obronie.
Po tych słowach ustąpili i odeszli od nich. Impreza skończyła się dopiero nad ranem. Dziewczyny tak jak większość gości odsypiały po imprezie.
Subskrybuj:
Posty (Atom)